Plaga pijanych krawców

2006-08-29 00:05:47

Ich ofiary to ludzie tacy jak ty - możesz je zobaczyć na ulicy, w szpitalu, lub co gorsza w kostnicy czy na cmentarzu. Ofiary pijanych krawców. Ludzi, którzy bezkarnie terroryzują nasz kraj.

Najłatwiej udawać, że nic takiego się nie dzieje. Że to nie jest żaden problem. Że nas to nie dotyczy. Ale tak naprawdę nie znasz dnia ani godziny - pijany krawiec może dopaść każdego z nas, także ciebie.

Ulice są ich pełne. "Poszłam niedawno do krawca przy ulicy Zimnej Wódki." mówi pani Józefa Poszła "Ku mojemu zaskoczeniu był kompletnie pijany! Ledwo uszłam z życiem, moje ubrania też na szczęście nie ucierpiały. A chciałam sobie tylko przyfastrygować onuce, bo mi się trochę obrębiły. Kto by pomyślał, przecież to się mogło skończyć tragicznie..."

Mogło. Na szczęście onuce pani Poszły są całe, ale dla ilu miłujących pokój obywateli spotkanie z pijanym krawcem skończyło się tragicznie? Wystarczy się rozejrzeć po ulicach, by zobaczyć tych smutnych, pokrzywdzonych przez los ludzi.

Dobrze zbudowany, młody chłopak, widać że miał całe życie przed sobą... Niestety. Pijany krawiec naszył mu na nogawkach dresu za dużo pasków. Ta chwila nieuwagi zniszczyła jego życie - a przecież był taki aktywny, tak lubił Sporty (i Klubowe też). I w osiedlowej lidze bejsbola też już nigdy nie zagra ze swojej ulubionej strony kija.

Dziewczynka - biedna, wychudzona (175 cm, 55 kg, ledwo 60 cm w talii). Pijany krawiec i jej nie oszczędził - patrząc zamglonym wzrokiem nie zauważył, że nie doszył dołu do jej spódniczki i bluzki. Właściwie prawie nic nie doszył - oprócz gumki, tudzież ramiączek. Biedne dziecko drży z zimna, to i przytula się co rusz do byle kogo, żeby choć trochę się ogrzać. Taka współczesna dziewczynka z zapałkami - tylko chyba bez zapałek, bo ciągle kogoś prosi o ogień.

Babcia z siatkami - moherowy beret krzywo przyszyty do fryzury. Na bluzce wczorajszy haft. Babcia też jakaś taka źle wykończona - owerlok na pasmanterii rozkloszowany, ścieg na sztruksie też trochę Richelieu i na okrętkę.

"Mamy z nimi duży problem" mówi posterunkowy Jan Osik "Niektórzy szyją 120 na podwójnym gazie. Kiedy ich zatrzymujemy do kontroli ledwo potrafią nawlec igłę z zamkniętymi oczami stojąc tyłem na jednej nodze w wiadrze pełnym dzikich świń. O trafieniu tą igłą w metr materiału nie ma nawet mowy... Oczywiście zabieramy im maszyny - stoją tutaj na policyjnym parkingu. Proszę zobaczyć - nowiutki Łucznik, produkcja chińska. Widać przebijane niedawno numery. Albo tutaj - Singer, na pedały. Nie wszyscy wiedzą, ale prowadzenie maszyn napędzanych siłą mięśni pod wpływem alkoholu także jest karalne. Przecież można kogoś przelecieć ściegiem!
Zresztą wystarczy spojrzeć, jakie ludzie noszą ciuchy - czy ktoś trzeźwy by coś takiego uszył? Ostatnio widziałem ofiarę pijanego krawca na cmentarzu... Widok był niezwykle drastyczny - rękawy za długie, nogawki za krótkie, bejsbolówka krzywa i kompletnie niepasująca kolorem do smokingu."

STOP WARIATOM ODZIEŻOWYM!

Artykuł sponsorowały literki: D, U, P oraz A i cyfra szszszynaście, oraz Krajowa Komisja Przeciwdziałania Działaniu i Krajowa Komisja Rozwiązywania Sznurowadeł im. Aleksandra Wielkiego.

skomentuj (4)
Strona główna